Czasami siadam sobie w fotelu, włączam muzykę i oglądam te zdjęcia. Wiem wtedy, że było warto, że było wesoło, a przygoda pokazała pazur.
Czuję wtedy niedosyt. Bo wiem, że za rogiem jesteś właśnie Ty, i czekasz tam na mnie. Może Ty, dasz mi to czego nie mam ja, a może na odwrót. Może spełnimy się na tyle, aby pójść dalej pełni nowej energii. Warto spróbować..
Kiedy jednak przygoda chce pójść w innym kierunku, łapię w ręce narzędzia. Zaczyna się od kilku iskier, kilku wiórów drewna. Mija wieczór, mija noc. Tylko małe okno warsztatu pokazuje mi, że właśnie na świat przyszła nowa lampa, komoda lub potwór z Loch Ness.
Natomiast kiedy i to nie pomaga, wsiadam na prawdziwego namacalnego potwora. Bandyta ma to do siebie, że lubi mknąć nocą kiedy wszyscy śpią. Czasami wtedy zapominam całkowicie o świecie. Po ostatnim takim razie, znalazłem się razem z Bandytą na innym krańcu ziemi. I nie żeby mi to nie pasowało. Tylko wciąż jest mało i mało..
AK